05 July

Kariera gier 3D

Gra trójwymiarowa to dziś normalka. Czasem jest to tak oczywiste, że przestaliśmy zauważać, iż mamy przed oczami symulację trzech wymiarów. A przecież były takie czasy, w których trójwymiarowa gra była nie lada gratką.


Pierwsze gry które symulowały trzy wymiary zaczęły się pojawiać już w latach 80-tych. Oczywiście symulacja odbywała się na innych zasadach, zwykle był to obraz całkowicie wektorowy. Grafika wektorowa pochłaniała o wiele mniej pamięci, ponieważ cała przestrzeń 3D była jedynie zamarkowana liniami. Mimo to większość komputerów z tego czasu nie miała możliwości takiej grafiki odtwarzać. Sprzęt domowy dostępny w Polsce odtwarzał tylko bardzo skromne gierki rastrowe i oczywiście tekstówki. W latach 90-tych nastąpił dynamiczny rozwój grafiki komputerowej i mogła ona wreszcie wkroczyć „pod strzechy”. Jedną z pierwszych gier trójwymiarowych opartych na poligonach była Alpha Waves z 1990 roku, która działała pod DOSem. Między 1990 a 1995 nastąpił wielki skok jakościowy jeśli chodzi o gry komputerowe w ogóle. Producenci zaczęli się prześcigać w produkowaniu gier, które bądź zostały stworzone w programie do grafiki 3D albo działały na silniku 3D. W tym ostatnim przypadku zabawa była oczywiście o wiele lepsza, a gracze z pasją wczuwali się w trójwymiarowe światy. Jeśli chodzi o pomysłowość dotyczącą grafiki 3D była ona ogromna w tamtym czasie. Nie każdy mógł odpalić na swoim komputerze prawdziwą gierkę typu Quake czy Tomb Raider, dlatego produkowano gry, które korzystały z grafiki rastrowej, natomiast były tworzone, w całości lub tylko ich elementy, w trzech wymiarach (domy, postacie, krajobraz). Dobrym przykładem jest tutaj Heroes of Might and Magic III. W przypadku tej gry postacie i niektóre elementu graficzne zostały wygenerowane tą techniką. Do gry dołączone były piękne filmiki, w których możemy podziwiać wczesną animację 3D.

Technika oparta na poligonach bardzo się rozwinęła, gdy na ekrany zaczęły wchodzić filmy generowane komputerowo – chociażby pionierskie „Toy Story” czy nawet odświeżone „Gwiezdne Wojny”. Komputery osobiste były coraz szybsze, a więc i odbiorcy gier 3D coraz liczniejsi. Na początku XXI wieku pojawiły się prawdziwe arcydzieła stworzone w takiej technice. Celował tutaj kanadyjski artysta i producent – Benoit Sokal znany przede wszystkim jako autor genialnej „Syberii”. Cóż tu jeszcze dodać – ewolucja gier 3D trwa do dziś. Mamy do czynienia z coraz bardziej realistycznymi obrazami, z coraz lepszymi teksturami. Dziś trudno już czymś zaskoczyć graczy. To dobrze. Techniczne nowinki przestały kogokolwiek dziwić. Dziś, żeby zainteresować gracza trzeba zadbać o fabułę i dopracowanie artystyczne każdej produkcji.

Posted by Amadeusz under gry komputerowe | Comment » (0 comments) |
05 July

Nowe języki programowania – BOOM/Bloom

Chociaż C++ pozostaje najbardziej uniwersalnym a zarazem potężnym językiem programowania i chociaż większość algorytmów można doskonale rozwiązać używając starych języków nawet takich jak C, wciąż opracowuje się nowe środowiska programistyczne, składnie itp. Jednym z najnowszych projektów jest bloom.


Powstaje od jakiegoś czasu na kalifornijskim uniwersytecie Berkeley w ramach projektu BOOM. Pierwsza odsłona została już udostępniona programistom. Mimo to osoby niewtajemniczone nie dowiedzą się wiele na temat tego nowego języka programowania. Jak na razie jest on w fazie testów i nie znajdziemy w księgarni podręczników na ten temat. Ze strony prowadzonego projektu http://boom.cs.berkeley.edu/ można się jednak wiele dowiedzieć na jego temat.

Dla tych którzy nie zajrzą na stronę, albo nie do końca pewnie czują się z angielskim, postaram się wyjaśnić o co pokrótce chodzi.

BOOM to projekt, którego celem jest uproszczenie pisania programów, jakie mają działać na kilku komputerach jednocześnie. Dokładniej chodzi o wykorzystanie nieograniczonych niemal możliwości jakie daje tzw. Cloud computing. W dzisiejszych czasach komputery prawie zawsze działają w ramach jakichś sieci z siecią internetową na czele. Jest to największa baza danych i największe moce przerobowe jakie można sobie wyobrazić. Oczywiście ich wykorzystanie jest spore, jednak do tej pory utrudnione było programowanie aplikacji działających tylko w oparciu o Cloud computing. Naukowcy z Berkeley postanowili wszystko uprościć.

Teraz kilka słów na temat Bloom. To język programowania wysokiego poziomu, podobnie jak na przykład SQL jest językiem deklaratywnym, a więc służący do formułowania problemu i warunków jego rozwiązania. Założeniem twórców jest wykorzystanie  paralelności danych nie tylko do analizy danych. Nie będzie on zatem językiem dla twórców baz danych. Bazy staną się jakby jądrem tworzonego systemu, który będzie można rozwijać w nieograniczony sposób. Wszystko to wygląda bardzo ciekawie. Wychodzi na to, że jesteśmy na progu nowej ery programowania. Co z tego wyjdzie – no cóż, poczekamy – zobaczymy.

Posted by Amadeusz under programowanie | Comment » (0 comments) |
05 July

Gadżety na wakacje

Wakacje to łąka, góry, morze, plaża, ale to także różne zabawki, które uatrakcyjnią czas i pomogą zachować wspomnienia z wakacji. Chcę dziś podsunąć propozycję kilku gadżetów, które można zabrać ze sobą na wyjazd.

Nie ma chyba nic bardziej denerwującego niż wyładowująca się nagle komórka lub siadająca bateria w laptopie. Na szczęście na rynku coraz bardziej dostępne są ładowarki solarne. Dzięki temu będziemy mogli zachować łączność ze światem, pograć w ulubione gry czy obejrzeć film nawet w środku lasu czy na bezludnej wyspie. Ładowarki solarne nie są wcale drogie. Te przeznaczone do ładowania telefonów komórkowych mieszczą się zwykle w granicach 150-200 zł.

Oczywiście nie ma wspomnień z wakacji bez zdjęć czy filmów. Nie w każdym miejscu jednak można swobodnie fotografować. Czasami przydają się niewielkie szpiegowskie kamerki i aparaty – na przykład wbudowane w długopis czy odtwarzacz mp3. Takie gadżety są ogólnie dostępne, można je kupić prawie za bezcen na aukcjach internetowych. To także dobre rozwiązanie dla osób, które chcą zminimalizować ciężar i objętość swojego bagażu.

Interesującym wynalazkiem w sam raz dla turysty wydaje się elastyczna klawiatura bezprzewodowa marki Brando. Dodatkowym atutem klawiatury, którą można schować do walizki, a nawet włożyć do kieszeni, jest podświetlenie. Nawet w całkowitych ciemnościach możemy swobodnie z niej korzystać. Udoskonalony model elastycznej klawiatury, nie podświetlanej, ale za to wodoodpornej i współpracującej także z systemami mobilnymi, proponuje firma Scosche Industries. Jedynym mankamentem może być cena, w przypadku tej ostatniej jest to prawie 60 dolarów, czyli ok. 200 zł.

Mniej więcej tyle samo zapłacimy za portfel Digital Photo Wallet, który (jak można się domyślić z nazwy) pełni zarazem funkcję czytnika zdjęć. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że to bajer trochę przereklamowany, ale przydaje się, gdy chcemy nie tylko odczytać zdjęcia z aparatu, lecz także z pendrive’a na przykład.

Do gadżetów przydatnych na wakacjach z pewnością zaliczymy wszelkie wodoodporne telefony i obudowy chroniące nasze urządzenia mobilne przed działaniem wody. Jedną z propozycji jest wodoodporna obudowa na I-poda firmy Atlantic EGO. Poza funkcją ochronną posiada głośniki po 3 Watt każdy. Unosi się na wodzie, a więc w razie wypadku nie będziemy musieli nurkować za naszym urządzeniem. Oczywiście może służyć nie tylko do ochrony tego konkretnego urządzenia, ale też do każdego, które jest odpowiedniej wielkości.

Posted by Amadeusz under gadżety, hardware | Comment » (0 comments) |
05 July

Portale społecznościowe atakują

Z portali społecznościowych każdy w pierwszej kolejności wymieniłby zapewne facebooka i naszą klasę. Chociaż ten ostatni ostatnio poważnie stracił na zainteresowaniu użytkowników nadal jest bardzo znany – chociażby jako narzędzie, które pomogło spotkać się po latach starym znajomym. Jednak sukces facebooka kusi różnych programistów oraz inwestorów w dziedzinie IT – i chcieliby oni stworzyć podobny portal.


Spryciarze od różnych niewielkich portali społecznościowych wymyślili (i nadal zapewne wymyślają) sposoby na to, by zgarnąć na pewniaka dużą liczbę użytkowników. Najprostszym sposobem jest stworzenie samo rozsyłającego się maila. Działa to na tej zasadzie, że jeżeli jedna osoba zarejestruje się w jakimś takim serwisie i poda swój e-mail to na podstawie poczty na serwerze program znajdzie maile do osób z tą osobą związanych i wyśle im maile w jej imieniu. Powiedzmy, że Ania zarejestrowała się w portalu X. Nagle Wojtek, który jest jej bratem, chłopakiem, kumplem z klasy lub kimkolwiek innym kto z nią koresponduje, dostaje maila: Ania zaprasza cię do rejestracji na portalu X. Ania oczywiście nic o tym nie wie, ale jeśli Wojtek się nie zorientuje a z jakichś powodów wyda mu się to ciekawe z pewnością zarejestruje się na tym portalu. Znajomi Wojtka też dostaną powiadomienia itd. itp. Jest to oczywiście bardzo agresywna i nieuczciwa forma zdobywania użytkowników, ale co zrobić jeżeli takie właśnie są praktyki wielu portali.

Najzabawniejsze jest to, że można prawie na pewno przewidzieć, iż takie działania nie przyniosą wielkiej popularności serwisowi, a użytkownicy szybko zniechęcą się do tego rodzaju podstępów. Możliwe nawet, że szybko rozpowszechnią wśród znajomych informację o nieuczciwych zamiarach portalu. Jest to zatem krótkowzroczne podejście do tematu. Może na koniec należało by się zastanowić jak w takim razie zapewnić sobie popularność wśród użytkowników? Oczywiście liczy się pomysł. Tak jak w przypadku naszej klasy, kiedy portal obiecał nam możliwość odszukania ludzi z którymi chodziliśmy do szkoły. Potem ważne będzie wypozycjonowanie strony pod popularne frazy. Można też zainwestować w reklamę prasową i oczywiście w reklamę internetową.

Posted by Amadeusz under internet | Comment » (0 comments) |
27 June

Syzyf – serwisant

Zdarza się Wam czasem śmiać z ludzi, którzy na forach internetowych zadają głupie pytania dotyczące sprzętu komputerowego lub obsługi? Z pewnością. Uwierzcie, że to wcale nie jest rzadkość i problem ten nie dotyczy tylko osób starszych, które nie są od dziecka przyzwyczajone do obecności takiego sprzętu w domu. Obecnie można czasem odnieść nawet wrażenie, że te dzieciaki wiedzą więcej niż informatycy po studiach. W każdym razie – czasem pojawia się problem, który nie wydaje nam się głupi, a jednak może doprowadzić do płaczu ze śmiechu osobę, która stara się nam pomóc.

Czytałem kiedyś o przypadku, który miał miejsce w jednym ze sklepów ze sprzętem komputerowym. Nie pamiętam dokładnej lokalizacji, ani w jakim wieku był pytający, ale to właściwie nie jest ważne. Ważne jest natomiast to, że nie tylko kobiety potrafią zabłysnąć swoją marną wiedzą na polu informatycznym. Pytający był na pewno płci męskiej. Przybył do sklepu z w celu zakupienia wałeczków filcowych do myszki. Potraktujcie to jako pierwszą podpowiedź – mówi Wam to coś? Czy ktoś ma jakiekolwiek pojęcie, czym mogą być te wałeczki i o co chodziło klientowi? Strzelam, że nie. W podobnej sytuacji był sprzedawca. Klient jednak nie poddawał się i cierpliwie tłumaczył, iż podczas ostatniego czyszczenia myszki komputerowej, z jej rolek odpadło parę filcowych wałeczków i on twierdzi, że w ten sposób mógł uszkodzić swój sprzęt. Sprzedawca odesłał klienta do domu z uśmiechem na twarzy uświadamiając go, że te filcowe wałeczki to zwykły brud, który nie jest pożądanym elementem i jego brak z pewnością nie uszkodzi sprzętu.

W Ameryce powstał kiedyś poważny problem. Bardzo często na ekranie monitora pojawiał się komunikat ‘press any key’. W związku z tym na porządku dziennym były telefonu do wszelkiego rodzaju serwisów, z zapytaniem, gdzie jest przycisk ‘any key’. Myślano nawet nad dodaniem takiego buttona, co z pewnością zmniejszyłoby liczbę uciążliwych pytań. Z polskiego podwórka znany jest podobny przykład, z tym, że sytuacja dotyczy komunikatu ‘naciśnij ok’. A przecież nasza klawiatura nie jest w takowy przycisk wyposażona.

Kolejnym przypadek jest tym razem typowo damski. Panie mają cudowną zdolność do udzielania odpowiedzi, po których odechciewa się udzielać dalszych informacji, jedynego wyjścia upatrując w uderzeniu czołem w blat. Na typowe pytanie o to, jak duży ma być twardy dysk, panie próbują tłumaczyć, iż na tyle duży, żeby zmieścił się do jednostki centralnej. To samo dotyczy popularnego: „A jaki ma pani komputer?”, na co często można usłyszeć „Biały. :)


Wystarczy tylko trochę samodzielnie zorientować się w problemie zanim zadzwonimy do serwisu, używając chociażby Google, a może się okazać, że sytuacja sama się rozwiąże, a serwisanci będą mieli mniej okazji do nagłych ataków śmiechu.

Posted by Amadeusz under hardware, Uncategorized | Comment » (0 comments) |
27 June

Co z tym komputerem ?

Czy którykolwiek z użytkowników komputerów stacjonarnych, laptopów, czy netbooków może pochwalić się bezproblemową współpracą ze swoim sprzętem komputerowym? Szczerze w to wątpię. Jeżeli jednak znajdzie się choć jedna taka osoba, z całą pewnością powinna udać się do najbliższego kościoła i dać na mszę w tej intencji, bo stała się świadkiem cudu.

Każdy ma własne doświadczenia w tej dziedzinie. A to obraz na ekranie obrócił się niespodziewanie o 90 stopni, po przypadkowym wciśnięciu jakiegoś skrótu klawiszowego, a to sam z siebie postanowi się wyłączyć. Przypadki są różne i jest ich tyle, ile komputerów. Minimum.

Zapewne każdy w komentarzach mógłby podać mnóstwo własnych przykładów, ale tutaj skupię się na swoich doświadczeniach. Pierwsze z nich pochodzi z popularnego niegdyś programu BearShare. Każdy z pewnością korzystał kiedyś z tego programu, w czasach jego świetności, nie przejmując się zbytnio nielegalnością tego procederu. Osobiście program ten zaskoczył mnie komunikatem o treści „Could not download this file, because ten plik jest już na dysku”. Zadziwiła mnie jednoczesna dwujęzyczność, nie bardziej, niż komunikat o błędzie, który pojawił się tuż potem. Błąd był na tyle poważny i skomplikowany, iż jego nazwa nie była się w stanie zmieścić na moim monitorze. W kategorii ‘komunikaty’ mieści się także informacja od przeglądarki – Chrome w moim przypadku – której było na tyle przykro, że nie mogła wyświetlić strony, która w danym momencie była mi niezbędna, że skwitowała to komunikatem o treści: „O kurczę! Przeglądarka przestała działać”. W takich okolicznościach nie mogłem jej nie wybaczyć.

Kto z nas nie korzysta z jakiegoś komunikatora? Chyba każdy. Najpopularniejszym jest obecnie GG, tlen lub Konnekt w świecie laików. Bardziej wymagający, niepotrzebujący multum nieprzydatnych funkcji, zadowalają się WTW. Chyba każdy z nas miał w swoim życiu etap Gadu-Gadu, nawet ja. Najciekawszą rzeczą, jaką program ten był mi w stanie zaoferować, była wiadomość, jaką otrzymałem tuż po założeniu konta. Nie byłoby w niej nic dziwnego, gdyby nie to, ze była zupełnie pusta, bez żadnej treści, a jedynymi informacjami, jakie zawierała, była data i godzina wysłania. To też nie należy być może do najdziwniejszych zjawisk, dopóki nie nadmienię, iż wiadomość pochodziła z roku 1973.

Jeżeli ktoś z Was, drodzy czytelnicy, natknął się na podobne kwiatki w swojej współpracy z komputerem, może się podzielić tym w komentarzu, a ja z pewnością poklepię po ramieniu i okażę współczucie.

Posted by Amadeusz under hardware, software | Comment » (0 comments) |
27 June

Program pełen ciepła

Jeżeli ktokolwiek, kiedykolwiek miał do czynienia ze sprawami typowo inżynierskimi, jak sporządzenie świadectwa energetycznego, czy zwyczajne policzenie bilansu ciepła dla budynku w celu dobrania odpowiedniego systemu ogrzewania wie, że należy wykonać wszelkie możliwe obliczenia zgodnie z obowiązującymi w Polsce normami. Wie też, że jest to praca żmudna i męcząca, niemal syzyfowa. Z pomocą przyszli twórcy programu Audytor OZC.


Pozwala to zrezygnować z wielu dni spędzonych z kalkulatorem w dłoni. To naprawdę znaczne ułatwienie. Program właściwie myśli za użytkownika, którego jedynym obowiązkiem jest wprowadzenie podstawowych danych o projektowanym obiekcie. Producent dołącza instrukcję obsługi programu, która usatysfakcjonowałaby nawet 7-letnie dziecko ze względu na swoją prostotę i wytłumaczenie nawet najbardziej podstawowych funkcji. A tych jest całkiem sporo.

Oprócz standardowych obliczeń, wykonywanych zgodnie z wybraną przez nas polską lub europejską normą budowlaną, program oferuje katalog produktów, z których możemy samodzielnie tworzyć konkretne przegrody budowlane. Dodatkowo użytkownik ma możliwość dodania własnych materiałów do istniejącego już katalogu, co stanowi bardzo przydatną opcję, ponieważ na rynku pojawiają się coraz to nowe produkty. Opcja ta jest dostępna tylko w pełnej wersji programu, która jest dostępna do pobrania na stronie producenta.

Poza obliczeniami, mamy dostęp do różnego rodzaju wykresów, dzięki czemu analizowanie otrzymanych wyników staje się znacznie łatwiejsze.

Czasem niestety zdarza się, iż użytkownik musi myśleć za program. Nie wszystkie elementy są dopracowane, jak to często bywa. Zdarzają się głupie błędy i wartości wzięte najprawdopodobniej z kosmosu, bo innej drogi nie widzę. Nikt nie jest jednak na tyle bezkrytyczny, aby ufać bezgranicznie programowi komputerowemu. Wyniki obliczeń najlepiej chociażby pobieżnie przejrzeć samemu, upewniając się, że wszystko jest w porządku.

O tym, jak duże ułatwienie stanowi istnienie na rynku takiego programu może świadczyć fakt, iż wyniki obliczeń, które bez niego należałoby przeprowadzić samodzielnie, korzystając jedynie z kalkulatora lub Excela, zajmują zazwyczaj ponad 130 stron. Wystarczy spróbować sobie wyobrazić, ile czasu zajęłyby takie obliczenia przeprowadzane w sposób tradycyjny, a z pewnością docenimy rolę takich wynalazków.

Posted by Amadeusz under gadżety, software | Comment » (0 comments) |
27 June

Wspomagacze

Na rynku istnieje wiele programów, które mają w praktyce ułatwić życie szaremu użytkownikowi komputera. Czasem im się to udaje, czasem swoim stopniem skomplikowania i talentem do utrudniania nawet najprostszych zadań, działają wręcz odwrotnie. Jednym z takich programów jest AutoCAD. Jego zadaniem jest komputerowe wspomaganie projektowania. Jest programem graficznym, który pozwala projektantom instalacji, czy też architektom, na zrezygnowanie z archaicznych metod, wiążących się z wykorzystaniem kalki technicznej i ołówka lub, co gorsza – tuszu.

Moja przygoda z tym programem rozpoczęła się od wersji 2004. Na początek wystarczy opanowanie kilku podstawowych funkcji, jak ‘utnij’ czy ‘linia’. Pomijam fakt zapoznania się z funkcjami ‘kopiuj’ i ‘wklej’, bo te akurat każdy, nawet początkujący użytkownik komputera, ma opanowane do perfekcji, a klawisze ‘c’, ‘v’, oraz ‘ctrl’ na klawiaturze są najprawdopodobniej tymi najbardziej wytartymi.

Podczas nauki stawiania pierwszych kroków, czy też kresek, program przychodzi nam z pomocą i w wierszu poleceń, który służy także do wprowadzania poleceń przez użytkownika, wyświetla kolejne kroki podstępowania i podpowiedzi. Wystarczy tylko uważnie śledzić wyświetlający się tekst, a z pewnością nie będziemy mieć problemu z tworzeniem coraz bardziej skomplikowanych rysunków.

Ogromna ilość opcji pozwala na tworzenie bardzo złożonych rysunków technicznych. Nie ma sensu wymieniać ich tu wszystkich, bo z pewnością nie wystarczyłoby na to miejsca. W środowisku osób korzystających z AutoCAD’a krąży nawet pogłoska, jakoby nawet sami twórcy programu nie znali jego wszystkich możliwości.

Należy pamiętać o tym, aby od razu uczyć się pracy narożnych warstwach, co znacznie ułatwia całą sprawę. Program daje nam do wyboru masę kolorów, grubości i stylów linii, dzięki czemu można tworzyć rysunki techniczne zgodnie z obowiązującymi normami.

Pełna wersja takiego programu to wydatek kilku – kilkunastu tysięcy. Dlatego najczęściej pojawia się w biurach projektowych, które właściwie chcąc pracować efektywnie, są zmuszone do korzystania z programów wspomagających. Dla studentów uczelni wyższych, szczególnie technicznych, dostępna jest jednak do pobrania bezpłatna wersja edukacyjna.

Reasumując – warto korzystać z nowinek technicznych, które są nam coraz częściej oferowane. Pozwala to ułatwić sobie życie i zaoszczędzić trochę czasu. W dodatku projekt taki można dowolnie i wielokrotnie edytować, wprowadzając poprawki bez straty czasu. Nie tak jak w przypadku technik tradycyjnych, opierających się na kartce i ołówku.

Posted by Amadeusz under software | Comment » (0 comments) |
17 May

Tasiemce w świecie gier

Nie macie czasem wrażenia, że niektóre gry mają tyle odsłon, odcinków, dodatków itp., że zaczynają przypominać opery mydlane? Nie chodzi o to, że są złe, ale historie w nich opowiedziane ciągną się w nieskończoność, a fani dyskutują zaciekle o wyższości części VI nad IX.

Do takich tasiemcowych gier z pewnością zalicza się kultowa platformówka – Super Mario Bros. Historia braci Mario ratujących piękną księżniczkę po kolejnym porwaniu mimo swojej prostej fabuły jest bardzo chętnie odgrywana przez miliony fanów na całym świecie. Łatki tasiemca uniknęła chyba tylko dlatego, że była realizowana na wiele sposobów i na różne platformy, dzięki czemu nie było ciągłej numeracji. Tego losu nie uniknęła natomiast gra uwielbiana przez miłośników fantasy – Might and Magic. Ta seria była wydawana od 1986 roku przez firmę New World Computing, doczekała się początkowo pięciu części – co i tak było sporym rekordem jak na rozbudowaną grę fantasy. Każda kolejna odsłona sama w sobie mogła stać się legendą. W 1996 roku New World Computing zostało wykupione przez firmę 3DO, a w 2003 roku firma zbankrutowała. Do tamtej pory powstało aż IX części z serii, a kontynuowana do dziś przez Ubisoft seria Heroes of Might and Magic nadal nawiązuje do treści i tytułu oryginalnej rozgrywki. Tasiemcem staje się już z pewnością skądinąd świetna gra gangsterska GTA, w której największą atrakcją są wyścigi samochodowe ale też kontrowersyjna fabuła. Chociaż oczywiście daleko jej jeszcze do serii M&M. Serie dotyczą często strategii – Heroes, Civilisation, SimCity itp. Dlaczego tak chętnie tworzy się tasiemcowe serie, zamiast nowych gier? W większości przypadków są one korzystne zarówno dla graczy jak i firm je wydających. Gracz zabiera się do czegoś co już zna. Nie musi poznawać od nowa wszystkich zasad działania interfejsu, historii bohaterów czy głównych atrakcji gry. Kupujesz Might and Magic bo chcesz walczyć z potworami, kupujesz GTA bo chcesz się pobawić w gangstera i złodzieja samochodów. Wiesz czego się spodziewać po danym tytule. Dla firmy jest to (prawie) pewny sukces. Jeżeli sukcesu nie ma to zwykle dlatego, że autorzy zbyt daleko odeszli od ortodoksji. Przykładem może być skądinąd sympatyczna gra HoMM IV, która przyczyniła się do upadku 3DO.

Posted by Amadeusz under gry komputerowe, software | Comment » (0 comments) |
17 May

Co to jest algorytm ?

Algorytm, każdy z was słyszał, czytał, a może wypowiadał to słowo. Niestety wiele osób, które używają go na codzień, a poza tym nie mają wiele wspólnego z informatyką, nie wie tak na prawdę o co chodzi. Jeżeli jesteś obeznany z programowaniem nie musisz czytać tego tekstu.

Najczęściej spotykamy się z określeniem algorytm, kiedy mowa o zmianach zachodzących w wyszukiwarkach. Zmiana algorytmu wyszukiwarki jest błogosławieństwem lub przekleństwem dla osób pracujących nad pozycjonowaniem stron, ale to nam oczywiście nic nie wyjaśnia. Algorytm najczęściej określa się jako przepis albo instrukcję dla człowieka lub komputera. Określenie to występowało już od dawna w matematyce i w sposób naturalny zostało przejęte przez informatykę.

Algorytm jest bardzo precyzyjną instrukcją dotyczącą jakiegoś zadania. W matematyce jest pomocny, w informatyce konieczny. Jest oczywiście niezależny od języka programowania. Instrukcja może być napisana na poziomie kodu maszynowego – czyli zawarta w odpowiednio dobranym zestawie liczb zero-jedynkowych, albo napisana słowami na kartce, które to słowa potem przerobi się na odpowiedni język programowania.

Weźmy teraz jakąś prostą instrukcję. Powiedzmy, że chcemy aby nasz program wyświetlał sumę dwóch podanych liczb – takie podstawowe zadanie, gdy ktoś zaczyna programować. Oto jak będzie brzmiała instrukcja w języku dla ludzi:

1. poproś o podanie „a”

2. zapamiętaj „a”

3. „a” musi być liczbą rzeczywistą – sprawdź

4. poproś o podanie „b”

5. zapamiętaj „b”

6. „b” musi być liczbą rzeczywistą – sprawdź

7. zsumuj „a” i „b” – gdzie a+b=c

8. zapamiętaj „c”

9. podaj sumę „c”

To jest bardzo prosty algorytm odwołujący się bezpośrednio do umiejętności sumowania jaką posiada każdy komputer, nawet ten na lampki próżniowe. Gdybyśmy chcieli pisać ten kod bezpośrednio dla maszyny musielibyśmy jeszcze dodać w jakiej komórce pamięci powinna zapisywana każda informacja. Rzecz jasna algorytmy jakie dziś się wymyśla są o wiele bardziej skomplikowane. Odwołują się do istniejących już programów i innych algorytmów. Mają nie tylko pozwalać na wykonanie jakiejś operacji na danych, ale też powinny co jakiś czas udoskonalać działanie danej aplikacji.

Posted by Amadeusz under programowanie, software | Comment » (0 comments) |